Trafić blogiem w posty – no to jadymy ;-)

Tak jak: „nie ma dymu bez ognia”, piłki nożnej bez kibiców czy lasu bez drzew, w dzisiejszych czasach praktycznie nie istnieje podróżowanie bez internetu. Chociaż nie każdy podróżnik potrzebuje poklasku podczas dzielenia się swoim codziennym życiem z innymi na blogu
i funpage. To już prawdopodobnie wszyscy planując podróż korzystają z chmury internetowych informacji.

Trasy wytyczane są przez sieciowe mapy, bilety lotnicze kupowane poprzez specjalne stworzone do tego portale, a noclegi wyszukiwane na przykład przy pomocy różnorodnych aplikacji. No cóż, takie mamy czasy. Dzisiaj podróżowanie jest o wiele łatwiejsze niż kiedyś. Otóż podróżując po Azerbejdżanie mniej więcej wiemy jaki kraj czeka na nas po drugiej stronie Morza Kaspijskiego. Plus minus domyślamy się gdzie w Jemenie prawdopodobnie natkniemy się na koczownicze wioski Beduinów. Hmm… trochę to dziwne, ale tak jest. Przecież największe osiągnięcia obieżyświatów, a nawet ich spektakularne porwania wkrótce stają się top of tube ;-). Dzięki zasobom internetu możemy sprawdzić również sytuację polityczną w danym kraju, stan służby zdrowia, ceny żywności oraz adres browaru restauracyjnego (o ile jesteśmy w państwie, gdzie nie obowiązuje prohibicja) w innym przypadku zostaje już tylko melina ;-).

Jednak mimo tak wielu informacji podróż wciąż wywołuje wśród nas emocje: radość, podniecenie, lęk przed nieznanym. Na szczęście w pędzie codziennego życia nie jesteśmy w stanie (albo celowo nie chcemy) przeczytać wszystkiego o danym kraju przed wyjazdem. I tak na przykład w roku 2012 wraz z kolegą udaliśmy się nad wyschniętą część jeziora Aralskiego (od strony Uzbekistanu). Naszym celem było odwiedzenie „cmentarzyska wraków” i być może dotarcia do obecnej linii brzegowej. Już na miejscu, od spotkanego przypadkowo Uzbeka, dowiedzieliśmy się, że jest tam także od lat nieczynna fabryka rybich konserw. Ta ciekawa budowla stała się perełką prawie miesięcznego wyjazdu do Azji Centralnej. Innym razem nie doczytaliśmy o zmianie strefy czasowej w Armenii i uciekł nam ostatni (w przeciągu trzech najbliższych dni) autobus, pokierowaliśmy się o wiele ciekawszą drogą autostopową.

Podróżowałem bez bloga co najmniej kilka lat. Uważałem, że podróże traktuję zbyt sentymentalnie aby o nich pisać w sieci. Do łez śmieszyły mnie wpisy, że akurat podróżnik-bloger przeprasza swoją dziewczynę, żonę czy przyjaciółkę, ponieważ aktualnie jest w podróży dookoła świata i nie może jej trzymać za rękę. Albo, że jeździ stopem bo nie ma pieniędzy na poznawanie dziewczyn w dyskotekach czy parkach. Wiele postów dawało mi jednak natchnienie i umacniało w tym, że mimo przeciwności warto podróżować. Inne uświadamiały jak nie wiele osiągnąłem na tej płaszczyźnie, czytając wpis np. o 2000 km przebytych pieszo w Iranie. W sumie to każdy przeczytany przeze mnie post był na swój sposób ciekawy (tak, tak przecież ona nie jest brzydka ma tylko specyficzną urodę). Ważne jest aby umieć się dzielić z ludźmi swoimi wspomnieniami, zachęcać do rozbudzania pasji i nie zanudzić na śmierć, innymi słowy trafić blogiem w post.

Od dzisiaj jestem blogerem, takim prawdziwym (bo do tej pory jedynie stawałem się nim, koloryzując po większej ilości alkoholu, snując po głowie zamiary). Mam nadzieje, że moja praca komuś się spodoba a może kiedyś zamieni się w papier. Bo według mnie, żaden nawet najbardziej popularny blog nie zmieni kolorytu książki,

Serdecznie zapraszam do lektury. Na początek zamieszczę kilka napisanych (niegdyś) przeze mnie relacji a od stycznia zapraszam do prawdziwego lansu (nie lasu) podczas kolejnej wyprawy. No to jadymy 😉

3 uwagi do wpisu “Trafić blogiem w posty – no to jadymy ;-)

  1. no to już wiem o czym nie chciałeś mi ostatnio powiedzieć ;P trzymam kciuki, dobrze wiesz jak jestem wielką fanką Twoich opowieści;) czekam z niecierpliwością na relację z kolejnych podróży:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s